wtorek, 28 sierpnia 2012

Nasz zwierzyniec

Goście w końcu pojechali, nie żebym narzekała, ale czasem dobrze sobie troszkę odetchnąć. Poza tym mamy klęskę urodzaju. Pomidory i ogórki tak obrodziły, że co drugi dzień trzeba było przerabiać, o cukiniach nie wspomnę. Na szczęście znajomi wybawili mnie z problemu sporą część zabierając. Miało być o zwierzakach więc na początek Bonifacy - inaczej Boniek :) Kociak, który jako jedyny z trójki do nas wrócił.



 
Jak jest Boniek musi być i Figa, która z zainteresowaniem przygląda się jego harcom 
Nasze chlebodawczynie czyli kokochy
Przy poidle
  
I koguciki
 
Foxi - kurzy pasterz :)

  

Trochę ozdobnego ptactwa w "kurzym przedszkolu". Liliputki



 I perliczki. Nie długo pójdą na duży wybieg. Na razie siedzą na podwórzu, a nasze psiaki z zainteresowaniem je obserwują

Czym by była wieś bez bydła? Więc czas na krowy. Co prawda nie nasze, ale takie trochę przysposobione - bo Teściów, więc niech będą
 
Łynia
 
Czerwonka

I Wujowa Mećka
Od kota się zaczęło i na kocie skończy. Majce brak parapetów w niczym nie przeszkadza

wtorek, 21 sierpnia 2012

Nawałnica

Nie ominęła nas ostatnio ostra nawałnica. Zaczęło się od takiej niewinnej chmury: 
  
Nawet wyszłam zrobić jej zdjęcia bo taki wał chmurowy się ciągnął po całym niebie, zdziwił mnie tylko słyszalny szum wiatru, bo wcale nie wiało. Do czasu aż chmura nadeszła bliżej i się zaczęło. Wszystko fruwało dookoła, drzewa się kładły do ziemi. Szczęśliwie skończyło się tylko na połamanych kwiatach i braku prądu, i wody przez parę godzin. Rano nie było normalnego chleba bo w piekarni tez prądu do rana nie było. Na szczęście dom i zabudowania przetrwały bez uszczerbku. Po posprzątaniu podwórka z walających się śmieci wracamy do normalności, licząc, że to się więcej nie powtórzy.

piątek, 10 sierpnia 2012

Takie sobie przemyślenia

Dziś bez zdjęciowo, a bardziej przemyśleniowo. Nie wiem czy los się na nas uwziął czy jak, ale miały być żniwa, a jest deszcz i deszcz, a w przerwach mżawka. Coś okropnego, pogoda jesienna w sierpniu to jakieś nie porozumienie. I tak się zastanawiam  może ma to jakiś związek z tym, że ostatnio zrobiłam się "wredna"? Wredność moja polega na tym, że nie daję sobie ludziom włazić na głowę. Niby nic wielkiego a jednak okazuje się, że zdaniem niektórych "poszkodowanych" to jest coś nienormalnego. Na przykład dzisiaj postanowiłam nie popaść w zachwyt, że sąsiadka zrobiła nam pobudkę o 6.40 bo zechciała kupić gaz. Mało tego śmiałam jej zwrócić uwagę, że to nie jest całodobowy i sobie nie życzę pobudek o tej porze. Oczywiście wyszło na to, że to ja mam jakieś "dziwne problemy" o usłyszeniu "przepraszam" nawet nie śmiałam marzyć. No bo przecież jak można spać o tej porze? Zaznaczę, że nie była to starsza osoba, ale raczej w moim wieku, na dodatek nie posiadająca gospodarstwa. No za to teraz baby na wsi będą miały o czym gadać, a ja będę mieć święty spokój przez jakieś pół roku pewnie. O dłuższym okresie spokoju nawet nie śmiem marzyć. Jutro jadą do nas goście z daleka więc znowu będzie wesoło. Udało mi się jakoś poogarniać dom więc zostało tylko przyjemne wyczekiwanie. A tak poza tym nałogowo tworzę przetwory wszelakie. Dzisiaj był to keczup z cukinii, wcześniej walczyłam z papierówkami, fasolką i ogórkami. Przynajmniej zimą będziemy mieć, mam nadzieję smaczne przetwory.
Miało być bez zdjęć, ale może na zaczarowanie pogody i rozgonienie chmur pokażę mój słonecznik, co go wichura złamała. Miał być w poprzednim poście, ale mi się fotka gdzieś zapodziała więc będzie teraz.
 
Pozdrawiam podczytujących :)

czwartek, 2 sierpnia 2012

I już mamy sierpień

Lipiec zleciał jak z bicza strzelił, ale dla mnie bardzo pozytywnie, bo w końcu udało mi się złożyć pracę dyplomową i uzyskać tytuł magistra :D Stąd też moja długa nieobecność na blogu :). Przez to magazynowanie ogród zarósł chwastami, a dom brudem no i trzeba było to wszystko doprowadzić do jako takiego ładu. Zostały mi jeszcze do umycia okna na poddaszu i w kuchni, więc nie jest źle. Radek dzisiaj zaczął żniwa. Teraz i sierpień zleci nim się obejrzymy. Żeby nie przynudzać kilka aktualnych fotek z ogrodu i trzeba iść ogóry w słoiki ładować.
Więc po kolei - jeżówka
 Nie wiem co to, było w mieszance kwiatów na suche bukiety, może ktoś zna?
 Nie zniszczalne aksamitki :)
 Dalie. Dali mam dużo więcej, ale trzeba by było im osobny post stworzyć by pokazać, więc pokazuję moje ulubione :)

 Hortensja co woła o pomstę do Nieba - czyli przesadź mnie
 I dojrzewające pomidorki
 
Na ścianie frontowej wiszą trzy takie sobie koszyczki z nasturcjami - dzieło własne
 I czerwona nasturcja:
 
W kocim klimacie - na pierwszym planie Bonifacy, dalej płeć nie rozpoznana, czyli kocięta które pojawiły się znienacka w naszej stodole, a teraz co najciekawsze znikły
 Szmaciany Pan Kot :)
 I taki sobie słomiany kotek, powstały w przerwie od pracy

Kot stoi sobie na tarasie. A zdjęcia tarasu kiedy indziej :)

Szukaj na tym blogu