poniedziałek, 7 lipca 2014

XI Henrykowskie Dni w Siemczynie

W miniony weekend miały miejsce XI Henrykowskie Dni w Siemczynie. Ponieważ nie mamy do wspomnianej miejscowości daleko, postanowiliśmy pojechać tam w sobotnie popołudnie, by móc uczestniczyć choć w części przyszykowanych atrakcji.
Nazwa imprezy pochodzi od legendarnego założyciela wsi Heinricha, który był w zakonie templariuszy, na którego cześć wsi nadano nazwę Heinrichsdorf. Wieś założona została w XIII w. Nie ominęły jej wojenne zawieruchy, a znajdujący się w jej centrum pałac wraz z majątkiem kilkukrotnie zmieniał właściciela. Po wojnie nazwę spolszczono i wieś nazywała się Henrykowo. Dopiero w 1947 roku przemianowano ją na  Siemczyno. Sam pałac ocalał najprawdopodobniej dzięki nauczycielowi, który wystarał się by powstała w nim szkoła podstawowa. Szkoła ta funkcjonowała do 1985 roku. Potem pałac zaczął niszczeć, aż w 1999 roku nabyli go obecni właściciele. W części folwarcznej powstał hotel, w dawnej kuźni pracownia ceramiczna, pałac natomiast nadal czeka na odremontowanie, co jak wiadomo nie będzie ani tanim ani łatwym przedsięwzięciem. W tej chwili bracia będący jego właścicielami zbierają fundusze na ten cel i to właśnie oni wpadli na pomysł organizacji Dni Henrykowskich w dawnym majątku.
Pałac - widok od frontu

widok od strony parku

Zabudowania folwarczne - obecnie hotel


kuźnia ceramiczna
Więcej o historii pałacu można poczytać tutaj: klik
Jeśli chodzi o samą imprezę to przynajmniej ta część w której uczestniczyliśmy była rewelacyjna. Niestety na rekonstrukcję bitwy o Heinrichsdorf spóźniliśmy się (trzeba było najpierw dokończyć zbiór siana) i było nam dane zobaczyć tylko sąd polowy. 

Za to pokaz mody pałacowej bardzo nam się podobał. Autorka sukien i ubrań męskich Magdalena Bekier podczas prezentacji swoich prac bardzo obszernie o nich opowiadała. W końcu dowiedziałam się jak wyglądała amazonka z XVIII wieku :). 
Pani Magda w stroju balowym i wizytowym i pruski oficer
Czerwony baron - człowiek bardzo zamożny i wpływowy
Strój dworski przeznaczony dla panien
Strój mieszczanina z wiązaną na plecach kamizelą, która rosła i malała wraz z właścicielem :)
Amazonka, spódnicę uszyto z 6 metrów tkaniny
wieśniaczka
strój mieszczki lub służki we dworze
prezentacja sposobu zapinania sukien, robiono to przy pomocy szpilek
I wszystkie kreacje razem
Prace pani Magdy, kobiety z pasją :) można obejrzeć tutaj: klik.  
Potem udaliśmy się na zwiedzanie pałacu. Jest mocno zniszczony i niewiele się w nim zachowało, natomiast sama architektura powala. Mojego męża najbardziej zachwyciła konstrukcja mansardowego dachu i piwnice. Mnie kominki, które ocalały oraz trójbiegowa klatka schodowa. Bardzo zaskoczyła nas natomiast wielkość pokoi pałacowych. W większości nie były one wiele większe od tych w naszym domu! 
Drzwi frontowe

klatka schodowa
 

piwnice
 

poddasze




widok z poddasza pałacu na zabudowania folwarczne
Jeden z dwóch ocalałych kominków
Damy dworu :)

Pomimo tego, że pałac jest mocno zniszczony dzięki licznym pozawieszanym na ścianach zdjęciom oraz makiecie można wyobrazić sobie jak wyglądał w latach świetności. 
Obejrzeliśmy również park. Aleja grabowa, choć zdziczała zrobiła na nas niesamowite wrażenie. Powykręcane na wszystkie strony drzewa sprawiły, że przez chwilę poczuliśmy się jak w baśni :)
aleja grabowa dziś

 

Potem nie czekając na fajerwerki podziwiając przepiękny zachód słońca ruszyliśmy bocznymi drogami, zabytkowym Rzepowskim brukiem do domu.
Bardzo cieszy mnie fakt, że pałac ten wraz z folwarkiem znalazł dobrego gospodarza i że prawdopodobnie uda się go ocalić przed zapomnieniem i zawaleniem. Niestety taki los spotkał wiele pałacyków w naszej okolicy, które po likwidacji PGR-ów opustoszały, to co się dało ukradziono, a po samych budynkach nie jednokrotnie pozostały tylko kupki gruzu.
Pozdrawiam i dobrego tygodnia życzę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szukaj na tym blogu