niedziela, 27 kwietnia 2014

Gdzie ten leniwy czas?

Święta upłynęły nam w bardzo sympatycznej, rodzinnej atmosferze. Szkoda tylko, że trwały tak krótko, bo ostatnio żyjemy w ciągłym biegu. Pomimo tego, że wiosna w tym roku zaczęła się jak trzeba, że dzięki nowemu sprzętowi pola mąż zasiał w tempie ekspresowym, że zakupiliśmy glebogryzarkę więc i warzywnik w jedno popołudnie został skopany, ciągle czasu brak. Jeszcze nie wszystkie zasiewy w ogrodzie mam porobione, a tu już trzeba się za grodzenie pól brać. Będziemy też musieli pomóc moim rodzicom, bo mają zamiar się przeprowadzić no i w nowym domu trzeba mały remont zrobić i zaadoptować poddasze. Sporo się też dzieje w naszej gminie. Ostatnio na przykład powstało nowe stowarzyszenie, które ma działać na rzecz rozwoju gminy, plany są bardzo ambitne, ale nie będę pisać, by nie zapeszyć na razie. W każdym razie jeśli wypalą to nie dość, że sporo dobrego będzie można dla ludzi zrobić to i może w samej gminie jako samorządzie zajdą spore zmiany. Szkoda tylko, że tak mało osób ma u nas odwagę zacząć działać. Niestety większość tych którym zależy jest w jakiś sposób zawodowo zależna od wójta i boją się o pracę. W każdym razie trzymajcie kciuki, żeby udało się osiągnąć cele stowarzyszenia :), a i dla tych bojących jest szansa na lepsze. My oczywiście postanowiliśmy włączyć się w działanie, bo siedzenie w domu i narzekanie nie jest w naszym stylu. Do tego dochodzi moja praca w stajni i ciągłe latanie za papierami, bo cały czas ambitnie staramy się powiększać nasze gospodarstwo.
A w ogrodzie wszystko rośnie jak oszalałe! Nie nadążamy trawnika kosić nie mówiąc już o innych pracach.
Szybka migawka z ogrodu
Moje ulubione tulipany i migdałek odkopany od mojej Mamy z działki. Pierwszy raz tak obficie zakwitł :)
 Kluczykowe pole na oczyszczalni :) Porozrastały się te drobiazgi jak wariaty
Przyznaję, że sporo czasu tej wiosny zajęło mi tworzenie nowych rabatek w miejscach, gdzie trawę było ciężko wykosić na przykład pod starymi śliwami w sadzie

A tu już mój ulubiony - bo o dwu kolorowych liściach barwinek, który rośnie pod domem
 Drzewa owocowe kwitną jak oszalałe ciekawe czy i tak obficie zaowocują?
Na hamak spoglądam sobie i zastanawiam się kiedy będzie czas się chwilę polenić? ;)
W foliaku sałata i rzodkiewka porosła, zajadamy się więc już swoimi pierwszymi warzywami tej wiosny. Wytransportowałam tam też moje sadzonki pomidorów, papryki i werbeny, i z napięciem śledzę prognozę pogody, czy oby przymrozków nie zapowiadają. Sąsiadce flanse pomidorów w folii ściął mróz, więc wolę uważać. Figa bardzo chętnie robi za strażniczkę foliaka, kiedy na dworze chłodniej :)
A tu mąż z glebogryzarką w akcji, dzięki niemu w warzywniku ziemia jet pulchna jak nigdy :)
Powoli zagospodarowuje kolejne grządki, posiałam marchew, pietruszkę i sałatę, posadziłam też cebulę i wczesne ziemniaki. Namoczyłam dzisiaj nasiona fasoli, grochu, bobu i kukurydzy jak pogoda jutro dopisze to biorę się za siew.
Żeby jednak nie było, że u nas tylko praca, tak oto nie śpiesząc się, jak tylko pogoda na to pozwala spożywamy śniadania :)
I na koniec książka, którą ostatnio kupiłam w Matrasie na wyprzedaży
Już nie mogę się doczekać, kiedy znajdę czas na jej lekturę.
Pozdrawiam i życzę dobrego tygodnia :)

sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołych Świąt!

Ciężko u mnie ostatnio z czasem ciężko, dlatego znowu zaglądam tutaj tylko na chwilkę aby złożyć wszystkim, którzy tu zaglądają życzenia:

Zdrowych, radosnych, pogodnych, 
pełnych osobistych przemyśleń i refleksji 
Świąt Wielkanocnych
spędzonych w gronie najbliższych


oraz tradycyjnie smacznego jajka
i mokrego dyngusa (ale nie deszczowego oczywiście ;))

Przy okazji witam serdecznie nowych obserwatorów i pozdrawiam słuchając wiosennego rechotania żab za oknem :)

Szukaj na tym blogu