poniedziałek, 23 listopada 2015

Listopad

Nadszedł nie wiadomo kiedy i zaraz się skończy.
Nie piszę. Nie włączam kompa. Nie mam ani siły ani czasu. Taki okres.
Mąż zaczął adaptację poddasza. Pomału widać efekty. Pokażę jak skończy :)
W domu w związku z tym bez przerwy unosi się kurz. Wszędzie. Ale oby do przodu :)
A w międzyczasie szydełkuję. Żadne cuda.
Zestaw czapkowo-opaskowo-mitenkowy dla mnie
i czapka i rękawiczki dla Jasia
Trochę też szyję.
Trochę czyli tyle na ile pozwala mi kręgosłup przy maszynie wysiedzieć.
A takiego stwora dostałam wczoraj na imieniny od Siostry, Szwagra i Poli.
Imieniny dopiero będą, ale impreza była wczoraj więc i stwór jest :)
Poza tym drugi super prezent - latarka. Moja odmówiła, a każdy kto na wsi mieszka wie, że bez tego ani rusz.
Dzisiaj natomiast przyszła zima.
-1,5 stopnia i prószy śnieg, a kapusta jeszcze w stodole leży...
Może dziś zakisimy?
I tak czas płynie.
Pozdrówki

Szukaj na tym blogu