sobota, 6 maja 2017

Bezmyślność

Dawno mnie tutaj nie bylo. Tlumaczyc sie nie bede, bo wiadomo jak to bywa...
Przejde od razu do meritum.
Wyjezdzamy wczoraj z domu. Na drodze ze wsi mijamy konski zastep. Mlode, wesole dziewczyny wracaja stepem z terenu do pobliskiej stajni, bedacej wlasnoscia sasiada od "dzikich koni". Obrazek na pozor uroczy. Do czasu az mijamy czolo konskiej kolumny, ktora prowadzi na oko 16-letnia dziewczyna, zapewne "instruktorka". Zazwyczaj taka "kadra" "pracuje" we wspomnianej stajni. Nie mnie oceniac. Przerazila mnie rzecz inna. Wspomniana dziewczyna jedzie z rozwianym wlosem bez kasku... Grubiutkie koniska ida spokojnie, ale przeciez to zawsze zwierzeta. Kochane, madre ale zywe i mimo wszystko nieprzewidywalne. Na sama mysl, co mogloby sie stac, gdyby kon owej amazonki sie sploszyl skora cierpnie. I o ile ciezko miec pretensje do dziewczyny, badz, co badz jeszcze dziecka, to zastanawiam sie, gdzie ma glowe wlasciciel owych "dzikich koni" i calego folwarku?! Nie mowiac o zagrozeniu dla samej wspomnianej prowadzacej, to piekny daje przyklad na przyszlosc mlodym jezdzcom, ktorzy za ciezko zarobione pieniadze swoich rodzicow maja "zaszczyt" uczyc sie pod okiem takiej "specjalistki". Zastanawiam sie, co musi sie stac, by wlasciciel tego cyrku zaczął myslec. Amen
Pozdrowki

Szukaj na tym blogu