piątek, 24 lutego 2017

Minal rok...

Dzisiaj, dokładnie o 15,19 mija rok od kiedy nasz swiat przewrocil do gory nogami maly człowiek imieniem Jas. Ciezko uwierzyc, ze to juz rok... Rok nie przespanych nocy, rok noszenia, tulenia, braku wolnego czasu, poswiecen...
Oczywiscie pisze to z przymruzeniem oka :-)
Za nic na swiecie nie zamienilabym tego czasu na inny. Macierzynstwo ma nie tylko blaski, ale i cienie, nie zmienia to jednak faktu, ze chocby nie wiem co sie wydarzylo wystarczy jeden usmiech malego człowieka, by wszystko zle poszlo w niepamiec i na mojej twarzy rowniez pojawil sie usmiech. Na meza dziala podobnie wiec cos w tym byc musi ;-)
Pogoda swietuje razem z nami. Jest dokladnie taka sama śnieżyca jak rok temu :-) prad wcielo pozostaje sie wiec modlić by awarie usunięto szybko, a nie jak juz bywalo po dniach kilku. Juz widze szykowanie niedzielnej imprezy bez biezacej wody, miksera i piekarnika elektrycznego.
Choc z pradem czy bez urodziny sie odbeda, bo jak nie my to kto da rade? ;-)
Pozdrawiam

Szukaj na tym blogu