sobota, 12 grudnia 2015

Grudzień

Jakoś za szybko mi czas ostatnio ucieka. Ledwo był listopad, a tu już zostały nie całe dwa tygodnie do Wigilii!
W domu remontu ciąg dalszy czyli chlew bądź jak kto woli kraina kurzu i kurzyku.
Z tego wszystkiego alergia mnie wzięła. Chodzę i kicham na wszystko i wszystkich ;)
A za oknem jakby dalej listopad, ciągle pada.
Kozy wypuszczamy na dość krótkie spacery, poza tym bidule siedzą w stajni.
Kontrole ostatnio nas lubią.
Tydzień po kontroli zwierząt z ARiMR  pojawiła się ta z weterynarii.
Narzekać nie możemy, bo kontrolerzy bardzo mili. Pomierzyli pomieszczenia, stężenia gazów, oświetlenie i stwierdzili, że jest ok.
Jak pisałam w ostatnim poście trochę szyję. Skoro sprzątać nie ma po co, bo i tak po kilku godzinach wszystko pokryte jest warstewką kurzu trzeba inaczej wykorzystać czas :)
Tak powstała lala tildowa zamówiona przez pewną panienkę.



I szydełkowa czapka krasnalowa dla Poli

Dawno kóz nie było ;) więc dla przypomnienia kilka fotek :)


Pozdrawiam!

Szukaj na tym blogu