środa, 8 lutego 2017

Tabu

Wczorajsza wizyta pana, który sprzedaje nam nawozy spowodowała, że zaczęłam się zastanawiać nad tabu. Czy istnieją jeszcze w ogóle w naszym społeczeństwie tematy tabu?
Najpierw może napiszę skąd wzięła mi się ta refleksja, otóż ów pan jakby nie było lekko starszy po omówieniu wszelakich aspektów służbowych, postanowił porozmawiać bardziej prywatnie. Zadane pytanie lekko mnie osłupiło: "Młoda damo czy doszłaś już do siebie po porodzie? Zapomniałaś?" wtf?! Odpowiedź moja może mało błyskotliwa ucięła rozmowę: "Pytać o to, czy zapomniało się poród może tylko osoba, która nie ma o tym zielonego pojęcia".
Abstrahując już od powyższego skoro obcy gość pyta mnie o tak jakby nie było intymne i osobiste sprawy (pytania typu "kiedy drugie?" czy o karmienie piersią dawno przestały dziwić), skoro w co drugiej reklamie widzimy specyfiki na erekcję, hemoroidy czy pieluchy dla nietrzymających moczu, a seks stał się już zupełnie tematem powszechnym i dziwi nie to, że się o tym rozmawia, lecz raczej to, że ktoś może nie mieć ochoty dzielić się szczegółami swojego życia intymnego, to czy coś takiego jak tabu w naszym społeczeństwie w ogóle jeszcze funkcjonuje?
Nawet moja Babcia, osoba jak by nie było na swój wiek bardzo nowoczesna i postępowa zawsze powtarza, że "za jej czasów" publiczna rozmowa o hemoroidach czy nie trzymaniu moczu to było coś nie do pomyślenia. Zasadniczo nie mam nic przeciwko temu, że pewne tematy stały się powszechne. Być może dzięki temu więcej osób odważy się szukać pomocy specjalisty zamiast siedzieć zawstydzona w kącie i cierpieć "bo taka kolej rzeczy". Taka powszechna edukacja społeczna na pewne tematy ma chyba więcej plusów niż minusów, wydaje mi się jednak, że o ile ogólne mówienie o pewnych sprawach może mieć pozytywne skutki o tyle branie na tego typu "spytki" przez obce osoby jest na na miejscu i w złym guście...
A może się mylę?
Pomijając wizytę wspomnianego pana siedzimy w domu i jesteśmy "odcięci" od świata. Droga do wsi jest cała skuta lodem, a Gmina mimo licznych interwencji mieszkańców nie sypie, bo "nie ma pieniędzy". Ciekawe, czy będą mieli pieniądze na odszkodowanie jak dojdzie do jakiegoś nie szczęścia... W poniedziałek dzieci z pobliskiej wsi nie dojechały do szkoły, bo kierowca autobusu szkolnego miał na tyle oleju w głowie, że odmówił jazdy po krętej oblodzonej drodze w dół... Strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby mimo wszystko postanowił do tej szkoły dojechać.
W związku z powyższym siedzimy w domu, wychodząc jedynie na oprządki, a świat podziwiamy przez okno i cieszymy się na takie widoki.

Pozdrówki

3 komentarze:

  1. Świat się zmienił. Często podróżuję i niezbyt lubię jak trafia mi się pasażer gadatliwy i często własnie padają pytania prywatne. Najczęściej ucinam rozmowę i mówię , że jestem zmęczona i chce mi się spać . Zamykam oczy lub patrzę przez okno i jestem w swoim świecie. Piękny macie widok przez okno . Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie nadal pozostaje wiele tematow tabu, jako osobiste, intymne, ale faktycznie coraz wiecwj osób tego nie szanuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem "ostatnim dinozaurem" ;-)

      Usuń

Szukaj na tym blogu