W ogrodzie warzywa w zasadzie zebrane. Pozostały tylko pory, brukselka i niedobitki pomidorów i papryki w folii, co się zarazie nie dały. Do nie dawna pora sobie spokojnie rosła i czekała żeby ją zerwać. Kiedy jednak zaszłam na grządkę kilka dni temu zobaczyłam, że
kilka roślin jest wyrwanych, a część ma zniszczone liście. Byłam święcie
przekonana, ze to Figa wymyśliła sobie nową zabawę, no ale trudno na
gorącym uczynku nie została przyłapana. Nie wiele później nakryłam winowajcę. I nie była to Figa.
Przyłapana na gorącym uczynku kićka, co to się odnalazła wcale nie okazała skruchy. Widać taka kocia natura. Ponieważ jest jej u nas dobrze i nie mamy serca się jej pozbywać została "ochrzczona" Parszywką vel Stokrotką - bo co do imienia nie ma zgodności ;) i zadomowiła się u nas chyba na dobre. Czyli znów powiększyła nam się zwierzakowa rodzinka.
Kończąc pokażę jeszcze jaki niecodzienny widok zastałam parę dni temu za oknem.
Nawet moje psice były na tyle zaskoczone, że ani pisnęły.
I to by było na tyle.
Pozdrowionka
Moje naleweczki też już gotowe! Mam nawet taką samą buteleczkę jak Ty, tę z uszkiem :)))
OdpowiedzUsuńA te konie - boski widok!
Buteleczki z uszkiem są genialne ;) zwłaszcza, że można je nie drogo kupić z zawartością :)
UsuńKicia jak modelka ;)
OdpowiedzUsuńKićka przesłodka, ale zdjęcie koni przecudne ! Piękna rasa, robią wrażenie :)Dobrze, że aparat był pod ręką!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Agnieszka z zielonej pasji