![]() |
jedno dniowe pisklęta zielononóżki |
Ciekawa już jestem co z nich wyrośnie. No i to nasze pierwsze zielononóżki :) Z poprzedniego lęgu zwykłych kurek na 40 sztuk wyszło 12 kogucików. Nie wiem czy to dobra średnia, za to cieszę się, że nie było odwrotnie.
Koń chyba przez ostatnie dni był dobrze zaopiekowany. W każdym razie bardzo cieszyła się na mój widok - bo to klacz.
Musiała chyba czuć się samotna, dobrze, że od wczoraj ma towarzystwo.
A w foliaku wczoraj zaskoczyły nas
Wczoraj był pracowity dzień. Prawie pomalowałam skrzynie na kwiaty (pokażę jak skończę). Podwiązaliśmy w końcu pomidory, popieliłam rabaty, obsadziłam też donice na tarasie kwiatami. Co prawda taras jeszcze nieskończony tzn. kafelek, balustrady i zadaszenia brak, ale zawsze to przyjemniej jak coś kwitnie
I dobrze zrobiłam bo potem była burza i spadł długo oczekiwany przez wszystkich deszcz
Nawiasem mówiąc ten zielony plac na środku to nie zachwaszczona grządką, tylko fragment, który nie zdążył zostać skopany. Wszystko przed nami. Mam tylko nadzieję, że dziś się pogoda poprawi bo na wieczór mamy mieć gości na grilla.
Pozdrawiam i udanej niedzieli!
Urodziwe te maleństwa ..... :)Kasiu kiedy ty te pomidorki wysiewałaś skoro już takie zawiązki mają ? Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTego roku wysiałam pomidory dosyć wcześnie - jakoś w połowie lutego, no bo wiosna miała szybko przyjść ;)
UsuńRany jakie cudne klimaty!
OdpowiedzUsuńJak mi się marzą takie kurczaczki! A klacz.. słodziutka!
Spory masz ogródek! Piękny! Pomidorki moje jeszcze nie kwitną, ale Twoje okazałe!
Deszcz u nas właśnie pada, bomba, bo było już tak sucho...
Pozdrowienia!