piątek, 13 grudnia 2013

Ptasie poduchy

Ich szycie zajmowało mi ostatnio większość wolnego czasu. Oczywiście tego z prądem, bo ręcznie szyć nie znoszę.
 Każda poduszka została ozdobiona wizerunkiem innego ptaka.
Moje faworytki to ta z dzięciołem i jemiołuszką

Ptaszki najpierw naniosłam ołówkiem na płótno czyli bardzo stare, bo przywiezionego jeszcze z ZSRR prześcieradło. Mimo swego wieku materiał po wypraniu okazał się idealny - wytrzymały i o odpowiedniej delikatnej fakturze. Następnie obrysowywałam kontur rozcieńczoną farbą i rapidografem osadzonym na trzonku od pędzla (ku swemu przerażeniu odkryłam, że nasadki i stalówki od piórka gdzieś mi zginęły).
Następnie wycierałam ołówek i wypełniałam obrazek farbą akrylową. Niestety w kilku miejscach zagapiłam się i farba wyciekła mi poza kontury.
Później pozostało jedynie uszyć poszewki (materiał również z odzysku od Babci) i obszyć brzegi obrazków wstążką. Na wstążkę nie wiem co mnie podkusiło, bo przyszywało się ją koszmarnie i pomimo usilnych starań nie wyszło całkiem równo.
Co do samych obrazków też nie jestem zbyt zadowolona z efektu. Sójka wyszła zbyt płaska i jakaś taka nijaka.
Poduszka z gilem też mnie nie zachwyca, ale była pierwsza więc to taki prototyp :)
W każdym razie salon z nowymi poduszkami nabrał świeżego wyglądu w sam raz na Święta :)
Pozdrawiam

5 komentarzy:

  1. Zazdroszczę talentu :) Poduszki są przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie podobają Ci się? Ej, są cudne! Jakaś Ty zdolna, zazdroszczę..
    a materiał z ZSRR ha wiadomo, nie do zdarcia :) ja mam kankę na mleko ich, moździerz, kupione 25 lat temu i jak nowe :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie ptaszki są cudne , ja nie potrafiłabym tak narysować a poduszki wyszły super. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne poduszeczki.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam, że są naprawdę fantastyczne! Za jakiś czas chyba też zrobię sobie jakieś ręcznie malowane poduszki. Natchnęłaś mnie!

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu