czwartek, 24 października 2013

Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam...

Nadszedł taki dzień, kiedy te słowa autorstwa Armanda Jeana Richelieu nabrały nowego dla mnie znaczenia. Naiwnie wierzyłam, że potrafię dobrać sobie odpowiednich przyjaciół, okazuje się, że nie do końca. I nie chodzi nawet o jakieś wyjątkowe świństwo, które mieliby mi wyrządzić. Po prostu nagle okazuje się, że jeśli człowiek sam nie zadba o podtrzymanie rzekomo przyjacielskich więzi, to druga strona przez kilka tygodni nie daje znaku życia, nie oddzwania. Przykre, zwłaszcza, że ostatnio kiedy u nas byli rozstaliśmy się bardzo pozytywnie. Od tamtej pory cisza z tamtej strony... Chyba czas po prostu olać takich ludzi. Ale szkoda tej znajomości, zwłaszcza, że poznali się dzięki mnie, stanęli na ślubnym kobiercu, ja im świadkowałam. A z chłopakiem przyjaźniliśmy się od podstawówki - kupę lat. Teraz mam wrażenie, że to moja rzekoma przyjaciółka namieszała w naszych relacjach. Cóż zazdrość to straszna rzecz... Zwłaszcza kiedy idzie w parze z niskim poczuciem własnej wartości. Trudno było minęło, trzeba iść na przód, bo kto na przód nie idzie ten się cofa. Nigdy wcześniej nie pisałam tutaj o swoich problemach. Nawet kiedy działo się u nas źle starałam się to zbywać milczeniem. Widać potrzebuje teraz gdzieś się po prostu "wypisać". Coraz bardziej przeraża mnie nasza przyszłość. Nadchodzący rok, będzie dla nas ciężki, mojego męża czeka leczenie, jedna wielka niewiadoma. Im więcej o tym myślę, tym gorzej, a przestać myśleć nie potrafię... Czekają nas ciężkie decyzje, a na czyjekolwiek wsparcie w obecnej sytuacji raczej nie mamy co liczyć. Po prostu przykre to wszystko.
Na koniec tego nie zbyt optymistycznego wpisu pozytywna nutka
Pozdrawiam!

13 komentarzy:

  1. jeszcze jedno powiedzenie ciśnie mi się na klawiaturę: umiesz liczyć-licz na siebie.Przykre to wszystko.I nie zawsze wynika to ze złej woli czy niechęci do drugiego człowieka.Dzisiejszy świat pędzi mam wrażenie donikąd .W pędzie,w zabieganiu,w pogoni nie mamy czasu dla drugiego człowieka.
    Nie przekreślaj przyjaciół,raczej wyślij im tego posta.:)Czasami mały impuls wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już chyba za wiele było tych impulsów z mojej strony. Teraz czas pokaże co będzie dalej.

      Usuń
  2. Zawsze uczono mnie w domu, że telefon działa w obie strony i praktykowałam to do momentu, do póki nie pozanałam kilku osób, które po prostu nie mają w zwyczaju same się odzywać, ale jak już się odezwę do nich to bardzo się cieszą. Muszę to akceptować. Są też takie osoby, z którymi straciłam kontakt, mimo że uważałam to za przyjaźń. Prawdziwa przyjaźń potrafi przetrwać i nawet jak ludzie nie widzą się rok, czy dlużej, to kiedy się zobaczą potrafią rozmawiać tak jakby widzieli się wczoraj.
    Bardzo Ci współczuję złych czasów, które nastały i trzymam kciuki, żebyście dali sobie ze wszystkim radę, a bardzo wierzę, że jak się czegoś tak bardzo chce to się udaje. Życzę zdrowia Twojemu mężowi, a Tobie wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że są ludzie, którzy sami z siebie nie dzwonią. Natomiast tutaj bardziej boli mnie to, że kilka razy to ja telefonowałam i za każdym razem słyszałam nie mogę teraz rozmawiać, oddzwonię później. Jak łatwo się domyślić oddzwonienia się nie doczekałam. Dobra nie smęcę :) Dzięki za dobre słowo :)

      Usuń
  3. Najważniejsze, by rozmawiać. Jeśli to nie pomaga, cóż.. jak to mawiam, wyrywam chwasty.Najgorzej jest wtedy, że niby "poletko wyczyszczone", ale "chwaścik" dalej uprzykrza życie.. co wtedy? Masz jakiś pomysł?
    Pewnie, że żal długich znajomości. Pisałam o tym nie dawno, pamiętasz.. mnie jeszcze to boli a już 2 miesiące minęły..
    Co do przyszłości: nie martw się na zapas. To nic nie da. Każdy problem można rozwiązać. Dla męża życzę dużo zdrowia a dla Ciebie ślę duuuużo pozytywnych myśli :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam. Takiego chwaścika to chyba tylko Roundupem polać ;) A mniejsze chwasty czas wyrwać ręcznie. Dziękuję w imieniu swoim i męża.

      Usuń
  4. Wiesz Kasiu ja miałam podobną historię. Moja najlepsza przyjaciółka była zawsze ze mną i moją rodziną a my z nią / była po 40 tce/ nie mogła znależć nikogo bliskiego, zapoznaliśmy ją z naszym znajomym i zaiskrzyło , skończyło się ślubem i potem nasze kontakty były coraz rzadsze a teraz zero. Wyprowadziliśmy się na wieś i mieszkamy 15km od siebie także widzisz tak jest czasami że nawet najbardziej wypróbowani przyjaciele zawodzą. Bądż dobrej myśli wszystko na pewno się ułoży , głowa do góry i do przodu. Dziękuję że zostałaś obserwatorką mojego bloga , odwzajemniam się z wielką przyjemnością . Dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co i również dziękuję. Cóż jak widać ludzie są różni, dla nie których 15 km to odległość nie do przebycia a inni są w stanie będąc na drugim końcu świata podtrzymywać znajomość. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że dla tej pierwszej grupy szkoda czasu. Wzajemnie dobrego dzionka :)

      Usuń
  5. Co tam koleżanka, najważniejsza jesteś teraz Ty i Twój mąż!!!!
    Pojawią się na pewno w tak trudnym momencie Ci prawdziwi przyjaciele
    I pisz ile się da ..to pomaga...
    Całusy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Mam nadzieję, że masz rację :)

      Usuń
  6. To wszystko bardzo smutne ale rozumiem, bo sama borykam się z wieloma problemami i ze strachem patrzę w przyszłość. Czasem się wydaje, że nie ma żadnych rozwiązań i nic się już nie da zrobić. Wszystko coraz bardziej się gmatwa i nie wiadomo jak zacząć to rozplątywać. Też o tym milczę, bo co kogo obchodzą w tych czasach czyjeś sprawy. Ale nieraz przydałby się jakiś dobry człowiek, ze świeżym spojrzeniem z dystansu i chęcią wsparcia, czy po prostu bycia.
    Życzę Tobie abyś spotykała na swojej drodze tych właściwych ludzi i myślała pozytywnie a wszystko mam nadzieję się poukłada. Dobrze, że macie siebie. Myślę, że to jest najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki i wzajemnie życzę samych pozytywnych ludzi na Twojej życiowej drodze :) No i rozwiązania problemów. Pozdrawiam

      Usuń
  7. Kasiku, życzę Ci wyprostowania życiowych zawirowań; nie bolej nad taką przyjaźnią, ona niepotrzebnie wprowadza w życie tyle niepotrzebnych emocji, skup się na tym, co sprawia Ci przyjemność; przeżyłam taki czas w życiu, bolałam nad tym długo, aż pewnego dnia "wyzdrowiałam" i jest mi dobrze; serdeczności ślę.

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na tym blogu