czwartek, 17 października 2013

Jesień

Dzisiaj miało być mądrze, ciekawie i w ogóle, i  byłoby, gdyby nie to, że jakieś choróbsko mnie dopadło i z myśleniem ciężko. Na szczęście przed choróbskiem udało mi się zrobić jesienny wypad do lasu, być może ostatni podczas którego mogłam nacieszyć się jesiennymi, leśnymi barwami. Było cudnie. Najpierw przeszłam przez brzeźniak
A potem moim oczom ukazał się cała masa barw w bukowym lesie
 
 
 
 

 
Uwielbiam taką kolorystykę, aż chciałoby się to wszystko namalować...
A podczas powrotu babie lato na pastwiskach
Pajęcze nitki snują się, gdzie tylko się da. Wszystkie źdźbła trawy należą do nich.
Wczoraj natomiast mąż zabrał mnie w przepiękne miejsce, niestety aparatu ze sobą nie miałam. W każdym razie te wszystkie ochry, brązy, palone sieny i zgniłe zielenie cudnie prezentowały się w ostatnich, wieczornych promieniach słońca, kiedy pomału zasnuwała je mgła. Po prostu poezja. A niedługo nadejdzie całkiem inna kolorystyka. Trzeba więc oczy nacieszyć tą bardziej barwną.
Na koniec moje dzisiejsze odkrycie - Echa Leśne - dostępny on-line, świetny magazyn dla wszystkich miłośników polskiej przyrody.
Pozdrawiam!

3 komentarze:

  1. Marzy mi się jesienna wycieczka z aparatem. Mąż obiecał ze powozi mnie w sobotę. Mam tylko nadzieję, ze będzie trochę słońca wśród mgieł i że wszystkie śliście jeszcze nie opadną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mam nadzieję, że pogoda Wam na tą wycieczkę dopisze i że choć parę liści się ostanie

      Usuń

Szukaj na tym blogu