środa, 6 marca 2013

Bo życie to nie bajka

Nie długo minie rok od kiedy powstał ten blog i tak sobie myślę, że może należałoby wyjaśnić skąd wzięła się jego nazwa. Przecież równie dobrze mogłabym go nazwać "Kreskowa zagroda", "Moje pojezierze" albo "Gdzie diabeł mówi dobranoc" (to ostatnie nawet mi się podoba). Jednak nie w tym rzecz. Życie to nie bajka choć czasem bywa bajkowe. Ja na swoje nie narzekam, są jednak momenty kiedy trzeba zderzyć się z rzeczywistością i twardo stanąć na ziemi. Piszę to a propos ostatniego zamieszania wokół koni. Nie wiem czy moi czytelnicy są świadomi na jaki "genialny pomysł" wpadły panienki wierzące w "różowe kucyki". Mianowicie chcą z konia zrobić zwierzę towarzyszące! Tak koń ma przestać być zwierzęciem gospodarskim a stać się towarzyszącym! Co to w praktyce oznacza? Przede wszystkim zakaz uboju koni na mięso. Od razu pragnę przedstawić swoje stanowisko w tej sprawie. Jestem przeciwniczką jedzenia mięsa z "fabryk" (czytaj wszelkich farm hodowlanych), staram się takiego mięsa nie kupować w ogóle. Po prostu dzika mamy z lasu (dobrze mieć myśliwych w rodzinie), wieprzowinę od sąsiada, kurczaki od teściowej. Tyle tylko, że łatwo mi mówić bo mam dostęp do takiego jedzenia. Nie każdy jednak ma taką możliwość, a z dnia na dzień nie możemy zakazać ludziom jeść mięsa, które jedzą od wieków. Co do koniny - nie zjadłabym, a to dlatego, że nie zjadam przyjaciół, jednak tak samo jak nie mogę zabronić Wietnamczykom jeść psiego mięsa, tak samo nie można zabronić tym, co lubią jeść mięsa końskiego. Dodam jeszcze, że będąc realistką mam świadomość, że taki zapis jedynie co może zmienić to to, że handel końskim mięsem zejdzie "do podziemia" i tylko pogorszy los mięsnych koni. Wracając do tematu wpisu w świecie bajkowym nie byłoby takich problemów. Wszyscy bylibyśmy roślinożercami (psy i koty również no bo inaczej skąd mielibyśmy wziąć dla nich pokarm?). W świecie realnym jednak trzeba zderzyć się z tym jak jest i zrobić wszystko by jak najmniej szkodzić innym, w tym zwierzakom. Dlatego osobiście uważam, że przede wszystkim należy walczyć o poprawę dobrostanu zwierząt gospodarskich w ogóle. Zmiana statusu konia nie zmieni warunków jego trzymania czy użytkowania na przykład w szkółkach jeździeckich lub przez rozwydrzone panienki, które traktują prezent od tatusia jak kolejną zabawkę, przedmiot. Na dzień dzisiejszy warunki w jakich trzymane są konie mięsne oraz sposób ich transportu i tak bardzo się poprawiły i idąc dalej w tym kierunku można zrobić jeszcze więcej dobrego dla tych zwierząt. Natomiast zmiana sposobu ich użytkowania moim zdaniem na pewno nic dobrego nie wniesie. Tutaj można przeczytać jakie jest oficjalne stanowisko PZHK na temat zmiany statusu konia z zwierzęcia gospodarskiego na towarzyszące.
Po tak długim jak na mnie wpisie, trochę mojego bajkowego świata, czyli zwierzaki cieszą się słońcem.
Kociarnia
 



 
Psiarnia i ostatni lód w sezonie
oraz koto-psiarnia
Żeby nie było ona sama tam wlazła
Uciekające perliki z czego jak widać tylko jeden się w kadr załapał
i ich jajo
Witam nową obserwatorkę Ewę i znikam płot w okół warzywnika wyplatać. Sporo jeszcze zostało, ale co najważniejsze widać postępy :)
Pozdrówki

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne ,cudowne i jeszcze raz CUDOWNE masz zwierzaki:)
    Piesek mnie rozbroił:)
    Dziękuję za powitanie ,to bardzo miłe:)
    Serdeczności.
    Agnieszka.

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga

Szukaj na tym blogu