niedziela, 17 marca 2013

Jak to się zaczęło - remont kuchni

Kuchnia. Dla mnie najważniejsze miejsce w domu. Miejsce rodzinnych spotkań, posiedzeń z przyjaciółmi i centrum każdej imprezy. Tutaj najczęściej przesiadujemy. To serce naszego domu.
Przed remontem była to jedna wielka masakra. Bez bieżącej wody, z jednym tylko oknem od północy. Na podłodze znajdowała się posadzka cementowa pomalowana kiedyś farbą. Wyglądało to tak
Stara kaflowa kuchnia stała w połowie dzisiejszej kuchni. Wyburzyliśmy ścianę na której widać młynek, dzięki czemu zyskaliśmy okno od wschodu. Przesunęliśmy też komin.
 Dzisiaj ta część kuchni wygląda tak
Oczywiście w rogu nadal znajduje się kuchnia węglowa/drzewniana, tyle, że pomniejszona do trzech fajerek i obudowana zwykłymi kafelkami. Stare kafle niestety nie nadawały się już do tego. Co najśmieszniejsze na nowej kuchni do dziś brakuje metalowego rantu, bo trzeba go pojechać i zamówić i jakoś cięgle nie po drodze, albo właśnie kasy brak.
Tutaj widać wejście do dawnej spiżarki. Pod nią znajduje się piwnica, wówczas był tam całkowicie zarwany strop. Wejście do dzisiejszej spiżarki z zejściem do piwnicy znajduje się w miejscu dawnych drzwi.








Widok na wejście do spiżarki i dawne okno, tutaj już w roli drzwi tarasowych.
 
Zejście do piwniczki pod kuchnią
 Dziś ten fragment naszej kuchni wygląda następująco
 
Spiżarki nie pokażę, bo tam jest wieczny nie porządek ;)
W pomieszczeniu za tymi drzwiami znajdował się kranik z wodą przy samej podłodze. Dziś jest tam łazienka z wejściem wybitym z korytarza. Dzięki zamurowaniu tych drzwi i dobudowaniu ścianek działowych zyskaliśmy pralnię, do której wchodzi się z kuchni.
Widok na ściankę działową, która wydzieliła nam pralnię. Po lewej widać drzwi na korytarz
Już po zbiciu tynków jak widać :) Po lewej stronie były drzwi do dzisiejszego salonu, po prawej wyjście na korytarz.
 
Dziś to wygląda mniej więcej tak. Zdjęcie zostało zrobione zaraz po ukończeniu remontu salonu, więc jak się łatwo domyślić, teraz są tam też meble :)
Nowy otwór drzwiowy był powodem sporych sporów. W końcu jednak stanęło na moim, tyle, że sama musiałam go sobie wykuć. Tu ja w trakcie pracy :)
I względem zmian w naszej kuchni to byłoby na tyle :) Żeby nie zanudzać inne pomieszczenia pokażę przy innej okazji. 
Miłego niedzielnego dalszego popołudnia!

11 komentarzy:

  1. Wspaniała przemiana, nie da się ukryć, że korzystna:) gratuluję efektu. Zazwyczaj z zaciekawieniem oglądam widoki "przed" i "po" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) mogłoby być lepiej, ale skąd na to kasę brać. Odpozdrawiam :)

      Usuń
  2. Istna kuchenna rewolucja :) Jak dobrze, że zostawiłaś fragment starej kuchni węglowej, potrawy przyrządzane na ogniu mają zupełnie inny smak. No i można upiec na blacie macę ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię gotować na tej naszej tradycyjnej kuchni, bez niej już sobie nie wyobrażam przygotowywania Świąt, czy przetworów :) Do tego to spora oszczędność :)
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Ale fajnie ogląda się takie stare foty, prawda? Widać ile roboty się włożyło. A kasa, raz jest raz nie ma. Dom pozostanie. Miałam taką kuchnię jak Ty, strasznie kopciła haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją Radek wedle własnego projektu wymurował i na szczęście nie kopci, za to u Teściów nie raz daje jak trzeba na dom dymem. Ostatnio mało nam się pies nie przypalił jak u nich byliśmy i z kuchni buchnęło. A co do kasy wiem jedno - na pewno ulokowaliśmy ją w najlepszy możliwy sposób.

      Usuń
  4. Piękna kuchnia :) Planuję remont w najbliszych dniach i również mam kuchnię weglową. Nie chcę jej wyrzucać ale zupełnie nie wiem jak się za to zabrać, żeby wyglądało to tak jak u Ciebie po remoncie. Tobie super to wyszło i chciałam się dowiedzieć dokładniej w jaki sposób to zrobilaś? Czy zwykły klej i zwykłe kafelki nadają się do obudowy? Czy pod wpływem ciepła to sie nie poodkleja, nie popęka? I jeśli mogę zapytac, ile kosztuje takie przerobienie samej kuchni węglowej ? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba. Kuchnię murował mój mąż z cegieł, w środku użył szamotu. Okleiliśmy ją tymi samymi kafelkami co i całą kuchnię. Jak na razie - a minęły cztery lata nic nie pęka. Dodam tylko, że płytki mamy takie matowe, nie szkliwione. Nie wiem jakiego używał kleju, dopytam jak wróci. Ciężko mi powiedzieć jaki był koszt, bo minęło już dużo czasu. W każdym razie dużo elementów mieliśmy z odzysku, wszystkie użyte drzwiczki pochodzą ze starych pieców, podobnie ruszta w środku. Musieliśmy jedynie kupić płytę na wierzch (o ile dobrze pamiętam jakieś 130 zł) i trochę szamotu. Zwykłe cegły też oczywiście stare :) Cały czas wstyd się przyznać, ale nie udało nam się zamontować rantu z relingiem z nierdzewki. W mojej okolicy koszt wykonania takiego na zamówienie to jakieś 300 zł. Można też kupić gotowe, ale są zazwyczaj delikatnie mówiąc niezbyt ładne. Pozdrawiam i powodzenia z remontem życzę :)

      Usuń
  5. Oj, widać ogromną różnicę, aż miło popatrzeć. Szkoda, że nie dałaś zbliżenia na płytki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna metamorfoza :) Żeby z takiej rudery zrobić tak śliczną kuchnię... ogromny szacunek z mojej strony :) Moja kuchnia też przechodziła podobną metamorfozę, ale nie ma ona nawet startu do Twojej. Pozdrawiam serdecznie!

    docieplajdom.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milo czytac ze sie podoba :-) Twoja na pewno rowniez ma swoj urok. Pozdrawiam cieplo

      Usuń

Archiwum bloga

Szukaj na tym blogu